17.02.2018

Pielęgnacja z marką Nacomi!

O kosmetykach z marki Nacomi słyszałam już kilka miesięcy temu. I nie będę ukrywać, że dość mocno zainteresowałam się produktami z tej marki. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że są to kosmetyki ECO, z dobrymi składami, bez sztucznych barwników, parabenów, a także PEG- ów. A to wszystko  w dość przystępnych cenach, i co bardzo ważne produkowane są w Polsce, dokładnie w Węgierskiej Górce. Produkty z tej marki głównie można zakupić przez internet, stacjonarnie zaś dostaniemy je w drogerii Hebe.
Co mnie pozytywnie zaskoczyło wszystkie te produkty dostaniemy w ładnych, schludnych opakowaniach, które są szczelnie zamknięte. W przypadku kremów są to opakowania szklane umieszczone w zafoliowanych kartonikach, natomiast produkty w tubkach, czy zakręcanych plastikowych opakowaniach są odpowiednio wewnątrz zabezpieczone folią. Co istotne daje nam to pewność, że kosmetyk który do nas trafia nie był otwierany. 

Swoją przygodę z marką Nacomi rozpoczęłam od arganowego kremu pod oczy, który szybko stał się moim ulubieńcem. Krem trafia do nas w 15 ml słoiczku, jest gęsty, jednocześnie szybko się go rozprowadza i równie szybko się wchłania. Skóra wokół oczu po zastosowaniu tego produktu jest bardzo dobrze nawilżona, wygładzona i wypielęgnowana. Początkowo bałam się, czy tak tłusty krem będzie dobrze współgrał z podkładem, czy korektorem nakładanym na niego. Jednak szybko moje obawy się rozmyły, a krem idealnie sprawdza się nawet pod makijażem. Jego konsystencja jest treściwa, a to sprawia, że krem jest bardzo wydajny. Produkt zakupimy z około 25 złotych, co myślę jest dość atrakcyjną ceną. To właśnie ten krem utwierdził mnie w przekonaniu, że warto sięgnąć po inne produkty z Nacomi i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. 

Stwierdziłam, że produktem, który fajnie uzupełni krem pod oczy, będzie arganowy krem na dzień, który podobnie jak ten poprzedni jest zamknięty w szklanym słoiczku, jednak o pojemności 50ml. Producent dedykuje ten krem grupie 30+, jednak ja zawsze powtarzam, że jest jest to tylko podpowiedź dla użytkowników, a krem należy wybierać pod kątem składu i zapotrzebowania naszej cery. Jest on opisany jako intensywnie nawilżający krem arganowy z witaminą E, przeznaczony do skóry suchej, oraz normalnej. I to trzeba przyznać, że jest to dość treściwy krem, który intensywnie nawilża cerę, przygotowując ją do nakładania makijażu. Jednak z własnego doświadczenia polecam odczekać przynajmniej 15-20 minut zanim przystąpimy do nakładania podkładu. Pomimo, że jest to tłusty, intensywnie nawilżający krem, to absolutnie mnie nie zapchał, czy wysypał. Skóra po jego zastosowaniu jest miękka i wygładzona, a wszystko to w połączeniu z przyjemnym zapachem. Za ten produkt zapłacimy około 26zł.
Po całym dniu kiedy przychodzi wieczór, nadchodzi również demakijaż, i tutaj do akcji wchodzi moje chyba największe odkrycie tej marki, czyli wygładzający peeling do twarzy. Jest to kosmetyk, dzięki któremu mamy uzyskać efekt mikrodermabrazji w domowym zaciszu. Opisany jest jako kremowy peeling wygładzający skórę twarzy dzięki zawartemu w nim olejowi ze słodkich migdałów. Natomiast zaś olej z dzikiej róży wraz z ekstraktem z borówki dodatkowo rozjaśnią przebarwienia i dodadzą cerze blasku.  Kosmetyk zamknięty w zgrabnej poręcznej tubce o pojemności 85 ml. Połączenie tych wszystkich olejów, daje bardzo przyjemny słodki zapach, który jeszcze bardziej uprzyjemnia cały "zabieg". Konsystencja wygładzającego peelingu do twarzy jest jest gęsta, o fioletowym zabarwieniu, którą rozprowadza się błyskawicznie. Aplikując go na cerę, pod palcami wyczuwamy bardzo drobne delikatne drobinki, które w zaskakujący sposób działają na cerze. Producent poleca nałożyć produkt na twarz i następnie zmyć go po 5 minutach. Cera po zastosowaniu peelingu jest wygładzona, oczyszczona, jednocześnie bardzo nawilżona. Zmywając produkt z twarzy od razu można wyczuć te oleje zawarte w tym kosmetyku. Na opakowaniu nie ma podanej częstotliwości stosowania, jednak ja używam tego peelingu raz, czasami dwa razy w tygodniu i naprawdę widać różnicę. Za tubkę płacimy 19,99 zł. Warto sięgnąć po ten kosmetyk. 
Czwartym i ostatnim produktem w tym poście jest oczyszczająca maska do twarzy i ciała 100% moroccan lava clay. Jest to plastikowy słoik o pojemności 194g proszku, do sporządzania maski. Przyznam się, że nie lubię kosmetyków, które trzeba samemu przygotowywać, jakoś nie mam do tego ręki, i czasu na bawienie się w przygotowywanie mieszanek. O ile zabawa w mieszanie tej maski nie przypadła mi do gustu, o tyle jej działanie naprawdę mnie zaskoczyło. Glinka ghassoul bogata jest w krzem, magnez, potas, wapń, żelazo, glin, miedź, lit i cynk. Jej zadaniem jest zapobieganiu przesuszaniu się skóry i jej nadmiernemu łuszczeniu. Poprawia elastyczność skóry i działa matująco i odświeżająco. Czy nie brzmi to dobrze? Napisałabym, że bardzo dobrze. Ta maska dedykowana jest do cery wrażliwej i normalnej. Używałam jej tylko do twarzy, szyi, dekoltu i naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że żadna z masek, której zadaniem jest oczyszczanie, odżywianie i regeneracja  nie działała u mnie tak dobrze jak ta. Gdyby była dostępna w gotowej wersji byłaby dla mnie kosmetykiem idealnym. Dostępna w drogerii za 19,99 złotych.
Kosmetyki marki Nacomi bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły i są mocnym akcentem w mojej pielęgnacji. Z pewnością niejednokrotnie sięgnę po produkty tej marki. Jestem ciekawa czy lubicie, znacie te produkty? I co możecie jeszcze polecić z Nacomi do przetestowania?

Pozdrawiam, Żaneta.

1 komentarz:

  1. Ja używam peelingu cukrowego do ciała z tej marki i jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń