31.01.2018

Małe zakupy z drogerii internetowej + recenzje

Do zakupów on- line podchodzę z dystansem, dlatego też rzadko decyduję się na zakupy przez internet. Zdecydowanie wolę zobaczyć, dotknąć czy przymierzyć rzecz, którą chcę kupić. W przypadku kosmetyków jest podobnie chociaż, trzeba zaznaczyć, że zamawiając przez internet mamy pewność, że produkt który do nas trafi, nie był wcześniej otwierany. Kolejną zaletą drogerii internetowych jest fakt, że mamy większy wybór kosmetyków w zdecydowanie bardziej korzystnych cenach. Dlatego też, zdarza mi się czasami zrobić zamówienie przez internet.
Szał na tanie pędzle do makijażu, był jakiś czas temu, a opinie były równie mocno podzielone. W swojej kosmetyczce miałam kilka najpotrzebniejszych pędzli, część z Hakuro i kilka pędzli bambusowych, które swoją drogą są nie do zdarcia. Po ten zestaw 10- ciu średnich pędzli, które producent nazwał pędzlami do makijażu twarzy, sięgnęłam z czystej ciekawości. Za cały zestaw zapłaciłam niecałe 20 złotych, a w komplecie znajdziemy pędzle od tych z przeznaczeniem do aplikacji kosmetyków płynnych, przez te sypkie, po kosmetyki mineralne. Każdy pędzel w innym kształcie od większych, po te małe precyzyjne. Trzeba przyznać, że za taką cenę pędzle są dobrze wykonane, włosie jest dość zbite, jednak zaskakująco miękkie. Niestety zdecydowanie różnią się od tego co widzimy na zdjęciu podczas zakupu. Możecie zobaczyć je TUTAJ. Każdym z tych pędzli łatwo się pracuje, dobrze blenduje i nakłada różnego rodzaju produkty. Myłam je już 2 razy i jak na razie, zupełnie nic się z nimi nie dzieje! Pozytywne zaskoczenie, jak za tak śmiesznie niską cenę. Jeżeli wytrzymają kilka miesięcy to będzie rewelacja.
Drugi kosmetyk to podkład, o którym myślałam już od dawna i tak też się złożyło, że już od jakiegoś czasu marka Astor jest wycofana z rynku. Gdy zobaczyłam, że jest dostępny na stronie od razu dodałam go do koszyka. Podkład Astor perfect Stay z bazą występuje w 6-ciu wersjach kolorystycznych. Po przeszukaniu internetu uznałam, że decyduję się na kolor 102 Golden Beige. Jest to drugi z klei odcień i niestety jest dla mnie trochę za ciemny. Jednak wpada w tony żółte/ piaskowe co mi bardzo odpowiada. Teraz wiem, że mogłam wybrać 100 Ivory, chociaż nie wiem czy by nie wpadał w tony różowe (?) co już zupełnie by odpadało w moim przypadku. Na zimę 102 jest delikatnie za ciemny, ale myślę, że latem będzie w sam raz. Aktualnie mieszam go z bardzo jasnym i jest ok. Podkład dobrze się rozprowadza, i ładnie wtapia w cerę. Krycie określiłabym na takie średnie, po jego użyciu skóra jest wygładzona, kolor ujednolicony, a całość jest trwała przez wiele godzin. Dodatkowo aplikacje produktu umila nam jego przyjemny kwiatowy zapach, co mnie bardzo odpowiada. Na buteleczce znajdziemy informację, że produkt posiada filtr SPF20. Jednak wadą podkładu jest to, że niestety ma tendencje do delikatnego oksydowania. W internecie można kupić produkt za około 28 złotych.
Zamówiłam również bronzer z W7 Honolulu, który występuje tylko w jednej wersji kolorystycznej. Opakowanie z kartonu, wyposażone w płaski pędzelek do nakładania i 6 g produktu. Kolor dość ciemny, raczej ciepły, ale na pewno nie rudy, co jest jego plusem. Pierwsze zderzenie z tym kosmetykiem, było słabe. Jest on na tyle napigmentowany i ciemny, że niestety, ale praca  jest o tyle utrudniona, że można narobić sobie nieestetycznych plam. Polecam nakładać bardzo niewielkie ilości, jednocześnie blendując. W przeciwnym razie uzyskamy bardzo nieestetyczne odcięcia i plamy. Szkoda, że produkt nie jest dostępny w jaśniejszej wersji kolorystycznej, wtedy z pewnością więcej osób mogłoby po niego sięgnąć. Ja mam w stosunku do Honolulu z W7 mieszane odczucia, i wiem, że więcej go nie kupię. Cena nie powiem atrakcyjna, bo kosztuje około 12 złotych. Jednak lepiej dołożyć i kupić coś lepszego. 
Jestem ciekawa czy robicie zakupy przez internet, czy raczej preferujecie sklepy stacjonarne? I dajcie znać, czy znacie któryś z tych produktów?
Tak jak wcześniej pisałam, ja głównie kupuję kosmetyki on- line, a i to jest raczej sporadyczne. Tych kilka rzeczy zakupiłam ze sklepu ezebra.pl. Jednak tych sklepów internetowych z kosmetykami jest od groma. I w każdym można obkupić się w fajne produkty.
Od razu uprzedzam, post NIE POWSTAŁ we współpracy ze wspomnianym wcześniej sklepem!



Pozdrawiam, Żaneta

1 komentarz:

  1. Mam dokładnie te same pędzelki i bardzo je lubię :)
    Reszty kosmetyków niestety nie używałam.
    Wyprowadzam się do UK! Zajrzyj :)

    OdpowiedzUsuń