19.08.2017

Wibo- Million Dollar Lips nr.4 vs. Lovely- Extra Lasting nr.2 vs. Golden Rose Velvet Matte nr.02

Kolorowe usta?  No co Ty, to nie dla mnie! Z pewnością jeszcze kilka lat temu, właśnie takiej  odpowiedzi bym udzieliła, gdyby ktoś próbował namówić mnie na szminkę w intensywnym kolorze. Muszę przyznać, że moja droga to tego, abym w kolorowych ustach czuła się zupełnie swobodnie była długa. I chociaż wiele lat temu zupełnie bym się o to nie podejrzewała, to dzisiaj śmiało mogę napisać, że pomadka to ten element, który często robi całą robotę w moim makijażu. 
Chociaż pomadek mam sporo, od tych nawilżających, przez te z wykończeniem satynowym, po te matowe. To właśnie te ostatnie najbardziej przypadły mi do gustu, dlatego też pomadek o wykończeniu matowym mam w swojej kosmetyczce najwięcej. Lubię zarówno te w płynie, jak i te zamknięte w klasycznych wykręcanych opakowaniach. W dzisiejszym poście chciałabym dla was porównać trzy różne pomadki matowe, które zdecydowanie najczęściej nosiłam w przeciągu ostatnich miesięcy. Produkty zupełnie różne, lecz wszystkie z podobnej półki cenowej.
Wibo- Million Dollar Lips nr. 4 - jest to pomadka w płynie o wykończeniu matowym i intensywnej klasycznej czerwieni. Lubię tę pomadkę właśnie za kolor. Produkt został zamknięty w zwykłym, zakręcanym opakowaniu i za 3ml pomadki płacimy 13,79 zł. Aplikator w Wibo, jest dość mały, ale można za jego pomocą sprawnie nałożyć kolor na usta, jednak przy takich kolorach warto najpierw sięgnąć po konturówkę. Sama konsystencja jest gęsta, i podczas aplikacji trzeba dość sprawnie z nią pracować, gdyż szybko zastyga na ustach. Pierwsza warstwa daje idealne krycie, a kolor jest naprawdę bardzo intensywny i napigmentowany. Po zastygnięciu na ustach jest to pomadka nie do ruszenia, tylko do czasu, gdy nie próbujemy czegoś zjeść. W momencie, gdy pijemy produkt przetrwa, gorzej jest podczas jedzenia, gdzie kolor w naturalny sposób zjada się wewnątrz ust, co może być uciążliwe, zwłaszcza przy czerwonych odcieniach. Muszę przyznać, że na ustach nosi się ją dość komfortowo, jednak jest na tyle matowa, że może wysuszać usta, dlatego warto po zmyciu produktu zadbać o odpowiednie nawilżenie.

Lovely- Extra Lasting nr. 2- jest to również matowa pomadka w płynie, której kolor to intensywny róż, z nutą fioletu. Lubię siebie w takich kolorach i to właśnie tych odcieni mam najwięcej. Ten produkt podobnie jak poprzednik został zamknięty w zwykłym opakowaniu, o tyle fajnym, że jest ono przezroczyste dlatego od razy możemy ocenić kolor. Do tego produkt nakładanym za pomocą szpatułki z nieco większym aplikatorem, niż w przypadku Wibo, co w ogóle nie utrudnia nakładania jej na usta. Za całe 6ml kosmetyku płacimy 10,99 zł. Pomadka jest o gęstej konsystencji, jednak już zastyga nico dłużej od swojej poprzedniczki, dlatego spokojnie i dość dokładnie możemy z nią pracować. Po zastygnięciu, kolor jest naprawdę intensywny i dokładnie taki sam jak w opakowaniu. Komfort noszenia również, jest całkiem przyjemny, pomimo, że jest to produkt o naprawdę mocnym macie. Wydaje mi się, że Lovely, jest nieco bardziej wytrzymała w momencie, gdy sięgamy po jakiś napój, czy też zasiadamy do posiłku. Co nie zmienia faktu, że po konsumpcji, warto skontrolować, czy wszystko jest w porządku, i ewentualnie dołożyć produktu, gdyż nie wpływa to na wygląd produktu na ustach. 
Golden Rose- Velvet Matte nr. 02- nie będę ukrywać, że jest produkt który uwielbiam i to jest moje trzecie opakowanie! To musi o czymś świadczyć. Jest to również pomadka o wykończeniu matowym, jednak ta jest już zamknięta w klasycznym wykręcanym opakowaniu. Kolor 02 jest to odcień różowy, jednak bardziej już wpadający w fioletowe tony, od poprzedniczki Lovely. W opakowaniu znajdziemy 4,2g produktu za 11,90 zł. Z tych trzech produktów, ta z Goden Rose jest najmniej matowa, dlatego z łatwością można z nią pracować, a ewentualne braki wyrównać w kilka chwil nakładając ponownie produkt. Z racji tego, że jest najmniej matowa, to również trwałość ma słabszą od dwóch poprzednich. I w starciu z napojami, czy jedzeniem przegrywa koncertowo. Jednak dla mnie jest to idealny produkt na co dzień, gdyż jest w idealnym kolorze, świetnie wygląda na ustach, nie przesusza ich, a i zjada się dość równomiernie i nawet jak zapomnę po czasie skontrolować sytuację to nie ma się czym przejmować, bo usta wyglądają dobrze. Nie wiem czym to spowodowanie, ale mam również czerwień z tej serii i ona jest już bardziej tępa przy aplikacji, a wykończenie ma zdecydowanie bardziej matowe od tej 02. 
Golden Rose jest ze mną od lat i z pewnością jeszcze długo ze mną zostanie. W tym starciu najsłabiej wypada Wibo, co nie znaczy, że jest zła! Lubię ją i z pewnością wciąż będę ją nosić, gdyż jest to czerwień idealna. Jeżeli zaś chodzi o dwie pozostałe to są na równi. Velvet matte zawsze na szybkie wyjście z domu, kiedy wiem, że będę jeść poza domem, zaś gdy zapragnę mocnego matu w ulubionym odcieniu zdecydowanie sięgnę po Lovely nr.2 
A Ty masz swoją ulubioną pomadkę? Chętnie się dowiem co u Ciebie się sprawdza? A może wciąż się wahasz, czy kolorowe usta są na pewno dla Ciebie? Moja odpowiedź jest prosta, jak nie spróbujesz to się nie dowiesz.  


Pozdrawiam, Żaneta

1 komentarz:

  1. miałam tą pomadkę GR, ale średnio polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń