15.07.2017

Kosmetyczne 3xNIE!

Cześć!

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie jakoś niewiele kosmetyków mnie zawodzi. Z czego bardzo się cieszę! Jednak znalazłam w swojej kosmetyczce kilka produktów, które zupełnie mnie rozczarowały. Dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was kolejny post z serii " Kosmetyczne 3x NIE", poprzednie znajdziecie TU i TU. Zapraszam!
Największym rozczarowaniem jest lakier. Lakier marki, której niektóre lakiery uwielbiam, ale są też takie egzemplarze, które irytują mnie bardzo. Także po tym lakierze, wiem, że długo nie sięgnę po lakiery z Miss Sporty. Produkt, który tak bardzo mnie rozczarował jest ze wspomnianej wcześniej marki Miss Sporty seria Lasting Color Gel Shine kolor nr. 554. Od roku domowym zaciszu wykonuję sobie hybrydy, dlatego ilość tych klasycznych lakierów w moim kufrze bardzo mocno się zmniejszyła. Na takie lakiery stawiam, gdy robię kilku dniową przerwę od hybryd, a robię ją prawie po każdym zdjęciu lakieru hybrydowego. Skusiłam się na zakup tego kolorku, gdyż w opakowaniu to taki piękny bordowy odcień, który osobiście uwielbiam. Rozczarowanie przyszło bardzo szybko. Lakier jest bardzo rzadki, przez co ma słabe, ale to bardzo słabe krycie! Aby uzyskać kolor odpowiadający temu co widzimy patrząc na buteleczkę, musimy nałożyć 4 warstwy, a i tak można dostrzec jakieś prześwity! W dodatku pomimo cienkich warstw schnie długo, a jego trwałość to 1 dzień! Dokładnie, na drugi dzień, mam na paznokciach odpryski. Tak jak lakier w czerwonym kolorze z Miss Sporty uwielbiam i myślę, że jest genialny jak za tę cenę, tak ten lakier jak i kilka innych wypadają u mnie słabo! Dla mnie zdecydowane NIE!
Bubel numer 2 to krem nawilżająco- ochronny marki AA. Przyznaję się, że zakupiłam ten  krem, gdyż potrzebowałam, a może raczej chciałam wypróbować czegoś innego. Po kilku chwilach spędzonych w drogerii wybór padł na ten krem. Zdecydowałam się na niego, gdyż dedykowany jest dla cery wrażliwej, testowany dermatologicznie, ma działać długotrwale nawilżająco, łagodzić podrażnienia. Nie zawiera w składzie kompozycji zapachowych i barwników. Za to ma alantoinę, która koi podrażnienia i zmniejsza zaczerwienienia, zaś gliceryna nawilża skórę. Po przeczytaniu tego opisu stwierdziłam, że się na niego skuszę, chociaż nie mam skóry tak bardzo wymagającej, jednak liczyłam na duże nawilżenie. Pierwsze co mogę napisać to zapach, który jest specyficzny i mało przyjemny, jednak nie jest to minus, gdyż tak jak pisałam wcześniej nie ma w składzie kompozycji zapachowych. Pomimo, że konsystencja wydaje się być lekka, to aplikując go na twarz, jak ja to mówię, robi maziaje. Dlatego trzeba dłuższą chwilę, aby go rozprowadzić po cerze. Samo nawilżenie jest, ale niestety tylko przez krótką chwilę. Oczekiwałam od niego czegoś więcej, ale niestety dla mnie NIE. Zużywam go pielęgnacji stóp, aby wykończyć i nie wyrzucać pełnego słoiczka do kosza. 
Na koniec został antyperspirant w sprayu Lady Speed Stick 24/7 Wetness & Odor. Jestem zdecydowaną zwolenniczką antyperspirantów w sztyftach. Na zakup tego skusiłam się, podczas jednej z promocji w drogerii. Zakupiłam go w duecie z antyperspirantem z Adidasa, który ku mojemu zdziwieniu bardzo przypadł mi do gustu. O ile Lady Speed Stick ma świetne antyperspiranty w sztyftach, tak ten w sprayu zupełnie się u mnie nie sprawdził. Największy jego mankament to taki, że po prostu nie spełnia swojej podstawowej funkcji, czyli nie chroni nas przed poceniem. Po rozpyleniu go na skórę pod pachami, po chwili wchłania się w skórę, na tyle, że mam wrażenie jakbym w ogóle go nie użyła. W trakcie dnia szybko czujemy, że działanie tego antyperspirantu jest żadne. A jak mam używać czegoś co nie działa to jest zupełnie bezsensu. 
Tak się prezentuje moje zestawienie bubli. Jestem ciekawa czy miałyście, któryś z tych kosmetyków i jakie macie zdanie? 


Pozdrawiam, Żaneta.


1 komentarz:

  1. Nie znam ani jednego, kiedyś uwielbiałam zapach lady speed stick chociaż jakość była słaba :)

    OdpowiedzUsuń