07.04.2017

Denko #16

Cześć!

Kolejny miesiąc za nami, aż jestem w szoku, że tak szybko mijają te dni. Jednak nie będę ukrywać, że czekałam na wiosnę z wielkim utęsknieniem! Jako, że kilka dni temu pożegnaliśmy marzec, a w mojej magicznej torbie znalazło się kilka opakowań do wyrzucenia, to znaczy, że nadszedł czas na DENKO! Jak zwykle będzie szybko, zwięźle i na temat, a bynajmniej postaram się, aby tak było! Zapraszam!
Na pierwszy rzut dwa produkty do włosów- szampon i odżywka Timotei Moc i Blask. Zakupiłam ten duet jakiś czas temu, bo potrzebowałam jakiegoś prostego szamponu z SLS- ami do dogłębnego oczyszczania skóry głowy i włosów. Nie spodziewałam się spektakularnych efektów i takowych nie oczekiwałam. Trzeba przyznać, że po myciu zarówno głowa, jak i włosy były dogłębnie oczyszczone, pachnące, ale tak mi się puszyły, że byłam w szoku. Odżywka zupełnie nic nie robiła, a moje włosy wyglądały słabo. Jednak nie jest to dla mnie minus, a to dlatego, że jest to duet przeznaczony do włosów normalnych, a jak wiecie moje pukle są dość wymagające, (średnio/ wysokoporowate) potrzebujące dużej dawki nawilżenia. Dlatego zawsze gdy używałam tego duetu, sięgałam po maskę i było ok.  Cena szampon 400ml/ 7,99 zł, odżywka 200ml/ 7,99 zł.
Kolejne produkty to antyperspirant w sztyfcie Rexona, z którym męczyłam się długo, aby go wykończyć. Niespecjalnie się z nim polubiłam, słaba ochrona, i przede wszystkim mit odnoście braku plam na ciemnych i białych ubraniach. Moje pierwsze i ostatnie opakowanie. Cena 7,99 zł.
Następnie wykończyłam pastę do głębokiego oczyszczania twarzy liście manuka Ziaja. Jest to moje drugie lub nawet trzecie opakowanie. Bardzo lubię ten produkt, pomimo, że mam cerę normalną z tendencją do przesuszeń to genialnie się u mnie sprawdza. Używam 1-2 razy w tygodniu. Pisałam o niej recenzję, zainteresowane zapraszam <KLIK>. Cena 7,99 zł. 
Nie mogło zabraknąć mojego ulubieńca, czyli płynu micelarnego z BeBauty, który uwielbiam i chyba już staje się to zbyt monotonne, ale co ja na to poradzę. Cena 4,99 zł.
Standardowo na koniec zostało coś z kolorówki. Cień color tattoo 40- permanent taupe Maybelline, którego używałam do wypełniania brwi, i sprawdzał się u mnie bardzo dobrze, chociaż trzeba z nim uważać, aby nie przesadzić, co jest bardzo łatwe. Co prawda jeszcze trochę tego cienia zostało, ale męczę go od daaaaawna, tak dawna, że już wysechł na wiór. Cena 25,69 zł. 
Drugi produkt z kolorówki, i drugi którego nie udało mi się wykończyć do zera to trio Sculpting Powder Lovely. Jest to bardzo fajny zestaw, w którym znajdziemy produkt do konturowania, puder matujący oraz rozświetlacz. Każdy z nich jest naprawdę dobry, jednak jak można zauważyć najbardziej przypadła mi ta część do konturowania twarzy. Pozbywam się bo mam lepszy rozświetlacz i puder i wiem, że nie zużyję tego, a już za długo zalega mi w kosmetyczce.  Cena 15,49 zł.
Ostatni kosmetyk to siliconowa baza pod makijaż z Wibo. U mnie wypadła bardzo przeciętnie, dlatego też się z nią tyle czasu męczyłam. Więcej pisałam o niej <TUTAJ>. Cena 14,99 zł.

Miałyście któryś z tych produktów? Jestem ciekawa waszych opinii.


Pozdrawiam, Żaneta

3 komentarze:

  1. w moim denku tez pojawil cie Colour tattoo ale creme de rose - koncowka rowniez zaschla ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. Pastę jedynie znam Ziaji i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również używam płyn micelarny z biedronki :)

    OdpowiedzUsuń