01.03.2017

Denko #15

Witam Was !


Za mną słaba jesień, a zima jeszcze gorsza, z utęsknieniem za wiosną przewijałam kolejne kartki w kalendarzu. Dzisiaj witam tak bardzo wyczekiwany marzec i co? Zaczyna się słabo...Dlatego postanowiłam przygotować kolejny wpis, aby na chwilę się zresetować. Jak po tytule widzicie, dzisiaj zapraszam Was na projekt denko. Wytrwale próbuję odkładać opakowania zużytych produktów, raz wychodzi mi to lepiej, a raz gorzej, ale jednak znowu coś tam się uzbierało. Zainteresowane? Zapraszam do dalszej części!
Aby tradycji stało się zadość i  w lutym denko, dość skromne, dlatego będzie szybko, krótko i treściwie.
W ostatnim czasie udało mi się zużyć dwa opakowania wcierki Jantar do włosów marki Farmona. Już kiedyś miałam tę odżywkę i efektów spektakularnych nie zauważyłam. Dałam jej i tym razem szansę, nic na razie nie zauważyłam, ale tak szybko się nie poddaję i próbuję dalej. W Rossmannie cena ok. 13 zł, w Biedronce 9 zł.
Wykończyłam również odżywkę do włosów w sprayu Gliss Kur od Schwarzkopf, i o ile szampony, jak i klasyczne odżywki z tej firmy zupełnie się nie sprawdzają, o tyle te w sprayu bardzo lubię. Po jej zastosowaniu, dobrze rozczesuje się włosy, stają się one miękkie i lśniące. Moje któreś już opakowanie tej odżywki i z pewnością nie ostatnie. Cena: 12 zł.
Denko u mnie na blogu, w którym nie ma żelu pod prysznic Isana, to denko stracone. A tak poważnie to konkretnie ten zapach już od jakiegoś czasu za mną krąży i wciąż kupuję ten sam. Cena: 3 zł. 
Udało mi się również wykończyć krem do rąk ochronny z ekstraktem z bawełny z Ziaji. Dość przeciętny i z pewnością już po niego nie sięgnę. 
W tym zestawieniu nie zabraknie również czegoś z kolorówki. Podkład z Rimmela Lasting Finish Nude, to mój zdecydowany ulubieniec. Wiem, że ma różne opinie, i jest to taki produkt, który się lubi, albo nienawidzi. Ja zdecydowanie należę, do tej pierwszej grupy, na szczęście mam kolejne opakowanie w zanadrzu. 
Do  denka doszłam również z korektorem od Bell, niestety opakowanie jest zupełnie zdrapane i nie jestem w stanie podać nazwy. Jednak lubię ten korektor, używam tylko wtedy, gdy nie nakładam podkładu, a chcę zakryć jakieś cienie pod oczami. Cena, ok. 8 zł. 
Ostatnim punktem na kolorówkowej liście jest moja ulubiona pomadka Wibo, Glossy Temptation nr. 5. Z pewnością podczas kolejnej wizyty w drogerii sięgnę po nią jeszcze raz. Świetna jakość za 9 zł!
Gdy tylko robię przerwę z hybrydami, to chętnie sięgałam, a raczej sięgałam po ten lakier z marki Astor nr. 304 . Piękna klasyczna czerwień, dobrze kryje, szybko schnie i dość dobrze się utrzymuje na paznokciach. Cena około 12 zł. 
Na koniec zostały drewniane patyczki do odsuwania skórek. Sięgam zawsze po te z Donegala, cena ok 2 zł. 

I już koniec moich zdenkowanych. Komentujcie, jeżeli miałyście, te produkty. Chętnie poznam wasze opinie. 


Pozdrawiam, Żaneta.

6 komentarzy:

  1. Pomadke z Wibo sama uwielbiam ❤
    No i żel z Isany koniecznie musi być:)
    A tak poza tym to też już się nie mogę doczekać wiosny 🌷

    OdpowiedzUsuń
  2. odżywkę w sprau gliss kur lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi wcierka Jantar niestety przesuszyła skórę głowy, więc raczej nie będę z nią już eksperymentować. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na razie nic takiego nie ma miejsca i mam nadzieję, że ta wątpliwa przyjemność mnie nie spotka ;)

      Usuń
  4. Ten spray z Gliss Kura był u mnie w bublach, nic nie zrobił dla moich włosów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tak się zdarza. Wiele zależy od rodzaju włosów. :)

      Usuń