28.11.2016

Zaczynam jeszcze raz?!

Cześć!

Długo mnie nie było, aż za długo, bo dokładnie 3 miesiące temu opublikowałam swój ostatni wpis. Nie ma konkretnej przyczyny, że przestałam pisać, po prostu stało się tak i już. Muszę przyznać, że straciłam trochę motywacji i samozaparcia w tym co robiłam. Ten blog powstał jako moja odskocznia od dnia codziennego i od tego wszystkiego co mnie przytłaczało, denerwowało i sprawiało, że miałam ochotę teleportować się na na jakąś bezludną wyspę. Należę do osób, które twardo stąpają po ziemi, a bagaż doświadczeń i przeżyć, który ciągnę gdzieś za sobą nauczył mnie, że słowa "Umiesz liczyć, licz sam na siebie", są bardzo prawdziwe i na czasie. Jednak nie będę ukrywać, że i ja czasami potrzebuję porządnego kopa w cztery litery, żeby pozbierać się do kupy i działać dalej. Ale raczej nikt się nie kwapił do tego, żeby mi dać tego przysłowiowego kopa i postawić mnie do pionu, przez co zmarnowałam fajny projekt, który miał się pojawić z końcem września na blogu i już raczej szans na jego realizację nie będzie. A i sam blog zamarł w bezdechu. Jestem zła sama na siebie, bo przecież na nikogo innego nie mogę. Przyznając się całkiem szczerze, jednej bezsennej nocy, a w ostatnim czasie sporo takowych mam, uznałam, że czas to wszystko usunąć, skasować i tyle. Jak widać nie zrobiłam tego, chyba zabrakło mi odwagi?! Nie wiem.

Pisząc tego posta nawet nie wiem czy go opublikuję, czy jest sens. Powroty są za trudne, zwłaszcza jeżeli nie ma się porządnej mobilizacji, w końcu zawsze słyszałam, że to dziecinada, i tyle. Jednak mi tego brakuje, tego kontaktu z kimś zupełnie innym, z kim można chociaż w komentarzach, wymienić się poglądami na jakiś temat. Myślałam o tym sporo, a na moim blogu wiele się zmieniło. Zrobiłam porządek w postach, gdzie usunęłam wszystkie te, których treść była bardziej o mnie, bo to też nie odbiło się bez echa, przez co jeszcze bardziej się umocniłam w przekonaniu, że nie można za dużo wrzucać do sieci. Usunęłam również stronę na facebooku, oraz poprzednie konto na instagramie, jednak otworzyłam nowe, gdzie Was zapraszam <TU> 

Chcę wrócić i jeżeli mam to zrobić to jeszcze w tym roku. Jednak idąc nowym tokiem myślenia, blog będzie ukierunkowany głównie, na  kosmetyki, recenzje, opinie, może projekty diy. Zobaczymy co z tego wyjdzie i czy  dam radę. Jeżeli się tego podejmę, to ostatni raz, bo czuję, że chcę, nic nie muszę, ale chcę! Czuję, że nadszedł ten moment, że czas pomyśleć o sobie, wyrwać się z tych czterech kątów i zrealizować jeden z planów, jeden z elementów, który wywołałby uśmiech na mojej twarzy. Po prostu zadbać trochę o siebie! Może nie chodzi o sam blog, ale o potrzebę jakiejś zmiany, nie wiem czy wyjdzie mi to na lepsze, ale dlaczego nie spróbować?!

Po tych trzech miesiącach, mój powrót będzie jak początek czegoś nowego na starym blogu!

Trzymajcie kciuki i wyczekujcie nowych postów. 

Pozdrawiam!

1 komentarz:

  1. Wiesz co... ta motywacja w prowadzeniu bloga (i nie tylko) jest bardzo przereklamowana :D Lepiej założyć sobie jakiś cel i go wypełniać (np. 2 wpisy tygodniowo), niż czekać na przypływ weny, motywacji itp. ;) Bardzo się cieszę, że wróciłaś. Pamiętaj, że jest bardzo dużo osób, które NIE uważają Twojego blogowania za dziecinadę i czekają na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń