02.03.2016

Mascara Royal Maxxx 4D Bell -recenzja-

Witam!


Zapraszam dzisiaj na recenzję tuszu do rzęs Royal Maxxx marki Bell. Zgarnęłam go ze sklepowej półki zupełnie w ciemno, mając nadzieję na udaną współpracę. Jednak w moich "testach" wypadł średnio. Jeżeli jesteście ciekawe co o nim sądzę, to zapraszam dalej! 


        
          Informacje ogólne:
  • Tusz do rzęs
  • Producent: Bell
  • Pojemność: 9g
  • Cena: 10-12 złotych.   

Czytając opis producenta mogłoby się wydawać, że jest to maskara idealna i już żadna inna nie będzie nam potrzebna. Bowiem producent obiecuje, że po użyciu tego produktu uzyskamy maksymalną objętość naszych rzęs. Zapewnić nam to mają różnego rodzaju włókna modelujące, które mają działać na rzęsy wielokierunkowo, dając efekt wydłużenia, pogrubienia i idealnie rozczesanego wachlarza rzęs! W dodatku producent mocno zaznacza, że kosmetyk został oparty na składnikach naturalnych, takich jak wosk pszczeli, ryżowy, carnauba, czy oliwie z oliwek, które mają dbać o kondycję naszych rzęs. A witamina E, prowitaminy B5, oraz aloes mają regenerować, odżywiać i wzmacniać nasze rzęsy. Na koniec jesteśmy zapewniane o długotrwałym efekcie, bez kruszenia i osypywania się maskary.

Jak widzicie zapewnień wiele, ale czy nie za dużo jak na jeden kosmetyk i to w dodatku za około 10 złotych? Jestem zdania, że jak coś jest do wszystkiego, to znaczy, że jest do niczego! I coś w tym jest, bynajmniej jeżeli patrzymy na to powiedzenie przez pryzmat tego produktu.


Mascara Royal Maxxx 4D została zamknięta w mniejsze, ale jednocześnie grubsze opakowanie, a wyposażona została w dużą, klasyczną, delikatnie wyprofilowaną szczoteczkę z włosia, za którą ja niespecjalnie przepadam. Niestety, podczas zakupu w Biedronce, gdzie przed każdym tuszem znajdziemy szczoteczkę pokazową, przed tym akurat takowej nie było. A, że ja nie otwieram kosmetyków w sklepie, więc stwierdziłam, że biorę w ciemno. Nie będę ukrywać, że po otwarciu tuszu w domu, nie byłam specjalnie zadowolona z takiej szczoteczki, ale wszystko da się przeżyć.

Pierwsza aplikacja i było spore rozczarowanie. Produktu na szczoteczce jest niewiele, że przeciągając pierwszą warstwę prawie w ogóle nie widać tego tuszu na rzęsach. Trzeba się mocno napocić, aby uzyskać efekt zaznaczonego oka, a nie będę ukrywać, że nawet po dwóch/ trzech warstwach efekt jest bardzo naturalny. Dodatkowo ta duża, klasyczna szczoteczka, nie ułatwia pracy i podczas malowania rzęs brudzimy nią powiekę, zarówno górną jak i dolną. Jeżeli chodzi o sam efekt, to tak jak pisałam, jest dość naturalny, może delikatnie te rzęsy są wydłużone, ale o pogrubieniu nie ma mowy! Co mnie mocno zaskoczyło, to fakt, że rzeczywiście ładnie rozczesuje włoski, sprawiając wrażenie idealnie rozdzielonych. Od zakupu tej maskary używałam jej praktycznie codziennie, aby móc sprawdzić, ją w różnych sytuacjach. Kolejnym plusem jest fakt, że rzeczywiście się nie osypuje, ani nie kruszy, no chyba, że utniemy sobie popołudniową drzemkę, to patrząc później w lustro możemy się nieco zdziwić. Przez prawie miesiąc użytkowania tego tuszu nie zauważyłam, aby miał jakiś zbawienny wpływ na moje rzęsy, więc jeżeli chodzi o jakąś regenerację, czy odżywienie to podchodziłabym do tego z dużą rezerwą. Zwłaszcza, że od tego są odżywki, a nie tusze!

Samego składu nigdzie nie znalazłam, a ten na opakowaniu jest napisany tak małą czcionką, że ledwo widzę. Jeżeli chodzi o obiecane składniki naturalne to możemy się ich doszukiwać od piątego miejsca w składzie. Myślę, że to całkiem nieźle, jednak porównując składy innych tuszy z Bell, w wielu przypadkach jest on bardzo podobny, różniąc się jedynie jednym/ dwoma składnikami.



Dla mnie jest to dość przeciętny tusz, którym można uzyskać naturalny wygląd, dlatego aby uzyskać lepszy efekt łączę go z innym tuszem, który uzupełnia braki tego produktu. Bardzo denerwuje mnie fakt, że nawet uważając, gdzieś zawsze pobrudzę sobie nią oko. Po raz kolejny przekonałam się, że tusze z tradycyjnymi szczoteczkami, zdecydowanie bardziej będą się sprawdzały u posiadaczek dużych oczu, obdarzonych gęstymi i długimi rzęsami. Będę go używać do dziennego makijażu, albo oddam go mojej siostrze, która jest obdarzona pięknymi rzęsami i wydaje mi się, że u niej efekt był by WOW!  Ale nie ukrywajmy, że na takich oczach każdy tusz wygląda genialnie! Oceniam go na -3/5. Może następnym razem sięgnę po inny tusz z Bell, ale koniecznie z silikonową szczoteczką. 


Miałyście ten tusz? A może chciałyście go kupić? Czeka na wasze komentarze. 



Pozdrawiam, Żaneta. 



11 komentarzy:

  1. Lubie produkty Bell, nigdy nie miałam tuszu z ich firmy, ale dobrze wiedzieć, że ten nie jest godny polecenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj nie dla mnie. Jestem tak wielką zwolenniczką silikonowych szczoteczek, że ciężko mnie przekonać do zwykłych :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam go, ale prawdopodobnie byłabym zadowolona. Wystarczy mi delikatne podkreślenie

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam ale właśnie mi uświadomiłaś że nie posiadam żadnego kosmetyku tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czas to nadrobić, bo niektóre kosmetyki z Bell są genialne! :)

      Usuń
  5. Nigdy nie miałam tuszu marki Bell.

    OdpowiedzUsuń
  6. Loving your blog <3
    Would you like to follow each other on gfc? If you follow,let me know, i will follow back =))

    http://beautorgeousworld.blogspot.com/
    https://www.facebook.com/BeautorgeousWorld/

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nigdy nie miałą tuszu Bell, ale takie szczoteczki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie miałam żadnego tuszu z Bell, poza tym, nie przepadam za tego typu szczotkami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jak Ty wole sylikonowe szczoteczki :) te u mnie w ogóle sie nie sprawdzają:( Ostatnio miałam ochotę na zakup tuszu do rzęs Wibo, który ma świetną opinie wśród blogerek ale sięgnęłam po inny. Grube szczoteczki nie są dla moich rzęs odpowiednie :)
    Obs:):*

    OdpowiedzUsuń