wtorek, 12 stycznia 2016

Podkład AA Make Up Filler -recenzja-

Witam!


Dzisiaj chcę Was zaprosić na recenzję podkładu AA Make Up Filler, który jest ze mną od dwóch miesięcy, a jego zakup był dość spontaniczny. Tego jak się u mnie sprawdza i co o nim sądzę, dowiecie się w dalszej części tego posta. Zapraszam!

          Informacje ogóle:

  • Podkład wypełniający marszczki
  • Producent: AA
  • Pojemność: 30 ml
  • Kolor: 103 light beige
  • Cena: 24,99 zł

Na opakowaniu znajdziemy adnotację, że produkt przeznaczony jest do cery wrażliwej i skłonnej do alergii. A ponadto podkład ma zapewnić naszej skórze błyskawiczny efekt wygładzenia i unikalną trwałość krycia, która będzie trwała przez 16 godzin. Innowacyjny Pro Age System ma wypełniać zmarszczki, oraz modelować owal twarzy, sprawiając, że cera będzie wyglądać młodziej.

Moja opinia

Podkład został zamknięty w zgrabnym szklanym opakowaniu, wyposażonym w pompkę. Takie rozwiązanie w podkładach sprawdza się najlepiej, gdyż pozwala na higieniczne i szybkie wydobycie odpowiedniej ilości produktu. Kosmetyk na drogeryjnych półkach znajdziemy w 5 różnych odcieniach, natomiast ja wybrałam drugi z tych jaśniejszych, czyli 103 light beige. Muszę przyznać, że kolor, na który ja się zdecydowałam to ładny, jasny beż, może delikatnie wpadający w żółte tony, co mi bardzo odpowiada. Konsystencja podkładu jest bardzo lejąca, jednak dość wydajna, bo na prawdę niewielka ilość jest potrzebna do rozprowadzenia, go po całej twarzy.
W związku z tym, że jest to podkład na bazie wody, podczas aplikacji mamy wrażenie mocnego nawilżenia, które trwa kilka chwil. Po paru sekundach produkt zastyga na cerze, i chociaż nie pozostawia lepiącej się warstwy, to możemy odczuć, że wymaga przypudrowania. Samo krycie jest średnie, ponieważ podkład ładnie wyrównuje nam kolor cery, ale nie możemy oczekiwać, że zakryje nam mocne przebarwienia, czy wypryski- od tego jest korektor! Lepiej (jak każdy podkład), nałożyć jego dwie cienkie warstwy, niż napaćkać za jednym zamachem grubą warstwę, bo wygląda to źle. Po aplikacji kosmetyku i przypudrowaniu twarzy, trzeba przyznać, że cera wygląda ładnie, naturalnie i ma taki zdrowy, właśnie naturalny blask. Nie wchodzi w pory, a niewielkie zmarszczki są bardziej wygładzone. Jeżeli ktoś miał nadzieję na zakrycie głębokich bruzd, czy zmarszczek to na pewno podkład tego nie zrobi, może je delikatnie wypełnić. Niestety, co mnie zasmuciło, to fakt, że delikatnie oksyduje na twarzy. Nie jest to jakaś tragedia, ale gdybym nałożyła podkład tylko na twarz, bez przeciągnięcia pędzlem po szyi, to po czasie patrząc w lustro z pewnością zauważyłbym niewielką różnicę. Jeżeli chodzi o trwałość podkładu, to z pewnością makijaż wykonany przy użyciu tego produktu niepozostanie z nami przez te obiecane 16 godzin! Ba, ten podkład już po 6 godzinach wymaga poprawienia. Wystarczy dwa razy dotknąć chusteczką gdzieś wokół nosa, czy ust i podkład znika. Jednak chociaż szybko schodzi wokół ust i nosa, to świetnie utrzymuje się na reszcie twarzy, co mnie bardzo zaskoczyło. Jako, że jestem posiadaczką cery suchej, to u mnie problem przetłuszczającej się strefy T nie jest zauważalny, jednak mam wrażenia, że u osób z cerą mieszaną, czy tłustą może wyglądać słabo. 
Podkładu AA Make Up Filler z pewnością nie można zaliczyć do tych, które zapewnią nam nieskazitelną cerę przez wiele godzin, jednak będzie dobrym wyborem jako produkt na dzień. I ja właśnie tak go wykorzystuję. Gdy robię makijaż i wiem, że potrzebuję podkładu, który ujednolici mi kolor cery, ale pozostawi naturalny efekt to sięgam właśnie po ten podkład. Produkt aplikowałam za pomocą pędzla, i chociaż jest dość płynny to muszę przyznać, że sprawnie mi to poszło. Nie mam gąbeczki do nakładania makijażu, ale wydaje mi się, że dużo lepiej będzie on współpracował właśnie z gąbką. 
Oczekiwałam od tego produktu trochę więcej, ale czy czuję duże rozczarowanie? Nie, zdecydowanie nie. Polski podkład, który ładnie wygląda na twarzy, sprawia, że cera jest promienna, ładna i wygląda naturalnie. Minus za to, że delikatni ciemnieje, i że szybko można go zetrzeć z buzi. Oceniam go na -4/5.  

Jak prezentuje się na twarzy będziecie mogły zobaczyć w poście z makijażem, który pojawi się na blogu już niebawem. Dlatego zachęcam Was do zostania obserwatorem mojego blog, a także do śledzenia na portalach społecznościowych (wystarczy kliknąć w ikony, które są pod tym wpisem). :) Oczywiście czekam na wasze opinie odnośnie tego podkładu. 

Pozdrawiam, Żaneta :)



6 komentarzy:

  1. oo ja mam swój ulubiony z Astor :) ale jak zauważę ten to z chęcią go wyróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy przetestujesz to daj znać jak się sprawdził u Ciebie. ;)

      Usuń
  2. Nie zaciekawił mnie ten podkład. Ja uwielbiam podkłady od Loreal lub Bell :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Loreal podkłady też lubię, a tych z Bell jeszcze nie używałam. Chyba trzeba przetestować któryś podkład z Bell;)

      Usuń
  3. Słabo, że ciemnieje i niezbyt dobrze się trzyma ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, też nad tym ubolewam, bo kolor ma świetny.

      Usuń