29.09.2015

Suszarko- lokówka Remington AS1201 5w1. -recenzja-

Hej!


Kilka tygodni temu na IG wrzuciłam zdjęcie, na którym pokazywałam Wam mój nowy gadżet do stylizacji włosów, który dostałam od mojego mężczyzny. A mowa oczywiście o suszarko- lokówce marki Remington, model AS1201, wersja 5w1.  Miałam wielkie oczekiwania względem tego zestawu, gdyż urządzenia firmy Remington służą mi od lat i bardzo je sobie cenię. Jednak tym razem coś nie wyszło... Jeżeli jesteście zainteresowane tym urządzeniem zapraszam dalej.


Tak jak wcześniej pisałam, urządzenie zostało określone mianem wielofunkcyjnego. Model AS1201 to zestaw w którego skład wchodzi 5 różnych/ wymiennych końcówek, za pomocą których powinniśmy osiągnąć piękne loki, gładkie pasma, dużą objętość, czy użyć tego gadżetu, jako zwykłej suszarki. Oprócz wspomnianych końcówek, w zestawie znajdziemy oczywiście samo urządzenie, które zostało zaopatrzone w bardzo długi kabel, co jest niesłychanie ważne. Całość została zamknięta w zgrabnym, estetycznym i o małych rozmiarach opakowaniu. Zaś cena tej suszarko- lokówki waha się w granicach 120- 160 złotych.




Opakowanie małe, ale zawartość robi wrażenie. Otwierając je po raz pierwszy byłam zachwycona, chociaż jakość poszczególnych elementów raczej jest średnia, to za cenę 139 złotych (tyle zapłacił mój mąż) myślę, że jest jak najbardziej do przyjęcia. Sama suszarka, czyli to główne urządzenie tak jak pisałam jest dość dobrze wykonane, posiada dwa stopnie mocy nawiewu, oraz funkcję suszenia zimnym powietrzem. Oczywiście w takim gadżecie nie może zabraknąć funkcji jonizacji, którą włącza się w prosty sposób za pomocą oznaczonego przycisku. Tak jak wcześniej pisałam suszarka została zaopatrzona w długi, bo raptem 2 metrowy, obrotowy kabel, co z pewnością ułatwia użytkowanie. Niestety, co jest dużym minusem tego urządzenia to jego głośność. Po włączeniu pracuje bardzo głośno, po chwili dźwięk jest bardziej przyjazny dla ucha, jednak wciąż dokuczliwy.
Moc pobierana przez to urządzenie to 1200 watów, a temperatura na powierzchni szczotki to około 80 stopni Celsjusza- nieco mało, dlatego stylizacja z użyciem tej suszarki może potrwać dłużej, zwłaszcza jeżeli ma się długie i bardzo gęste włosy. Na co również zwróciłam uwagę to bardzo szybko nagrzewają się poszczególne elementy i trzeba bardzo uważać, gdy chcemy szybko zmienić z jednej końcówki na drugą, aby się nie poparzyć.


Przechodzę do najistotniejszych akcesoriów tej suszarki, a mianowicie do tych pięciu wymiennych końcówek, które mają pomóc wyczarować nam piękne fryzury. Zacznę od tej najprostszej, czyli dyfuzora. Oczywiście każdą końcówkę zdejmujemy i zakładamy w ten sam sposób. Za pomocą przycisku, który znajduje się u samej góry suszarki.


Suszenie włosów przy użyciu tego dyfuzora jest w miarę ok. Raczej złego słowa powiedzieć nie można. Jedynie co mogło by zostać zmienione to jego rozmiar na większy. Kobiety z krótkimi włosami raz dwa wysuszą włosy, a te z dłuższą lub gęstszą czupryną mogą mieć problem.

Końcówkami w których najbardziej pokładałam swoje nadzieje to szczotka płaska i okrągła.

Płaska szczotka została wykonana z jednej strony ze zbitego twardego włosia, które ma prostować włosy. Zaś z drugiej strony jest zwykła klasyczna szczotka z plastikowymi igłami.

Niby całkiem w porządku, jednak włosie jest na tyle twarde, że podczas suszenia wyrwało mi całą masę włosów! Trzeba przyznać, że po jej użyciu włosy są wygładzone i ładnie lśnią. Ale o jakimś ekstremalnym wyprostowaniu nie można tutaj mówić. Efekt, który osiągnęłam przy użyciu tej szczotki nie są na tyle satysfakcjonujące, że chciałabym jej używać codziennie, bo po  miesiącu zostałabym chyba łysa..

















Zaś ta okrągła szczotka sprawdziła się najlepiej z całego zestawu. Pomimo małej średnicy, całkiem fajnie mogłam unieść włosy u samej nasady, i świetnie sprawdziła się do ujarzmiania grzywki. Oczywiście trochę włosów na niej zostało po zakończeniu stylizacji, jednak taka ilość jest do przyjęcia. Szkoda, że nie było w zestawie jeszcze jednej z większą średnicą. 

Dwie ostatnie końcówki, które Wam pokaże według mnie są zupełnym nieporozumieniem. Chodzi mi tutaj o te dwie końcówki do robienia loków. Zupełnie nic za ich pomocą mi nie wyszło. Jedynie się nadenerwowałam, bo za każdym razem, gdy tylko chciałam pukle jakoś ułożyć za pomocą, którejś z nich to włosy rozwiewały mi się we wszystkie strony, a efektów brak.


U mnie cały ten zestaw się w ogóle nie sprawdził. Może właścicielki krótszych włosów zrobiłyby z niego większy pożytek. Dlatego mój zestaw powędrował w ręce mojej teściowej, która używa i jest z niego zadowolona. Wolałam go oddać, niż miałby leżeć u mnie gdzieś w szafce i się kurzyć. Podoba mi się wygląd, całkiem fajna koncepcja, ale w użyciu już nie jest tak świetnie.




Pozdrawiam, Żaneta! 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz