28.07.2015

Kosmetyczne 3xNIE!

Witam!


W dniu dzisiejszym przybywam do Was z nieco innym postem, a mianowicie na temat trzech kosmetyków, które zupełnie mnie zawiodły. Chociaż muszę przyznać, że w ostatnich tygodniach jakoś wiele produktów mnie rozczarowało to ta trójka, której jest poświęcony dzisiejszy post wybitnie. Zapraszam dalej, a dowiecie się czego w moim odczuciu trzeba unikać.


Rozpocznę od najgorszego produktu z tej trójki, a mowa o mleczku micelarnym do demakijażu Ziaja. Cena około 10 złotych. 

Produkt zakupiłam całkiem przypadkiem, bo akurat wykończyłam wcześniej używany płyn i zachciało mi się czegoś nowego. A zawsze jest tak, że gdy nie wiem co kupić to sięgam po produkty z Ziaji.Tak też zrobiłam i tym razem, a wybór padł właśnie na wspomniane mleczko.

Skusiłam się na nie z kilku powodów:

1. przeznaczone do suchej skóry,
2. zmywa mocny makijaż, 
3. łagodne dla wrażliwych oczu.

Byłam przekonana, że po raz kolejny sięgam po pewniaka... jednak szybko zrozumiałam, że mam do czynienia z bublem.

Po pierwsze zupełnie nie radzi sobie ze zmyciem zwykłego tuszu do rzęs! A przecież przeznaczony do mocnego makijażu... Kilkukrotnie muszę  nakładać produkt na wacik, i oczyszczać okolice oczu, a i tak nie zmywa całego makijażu.

Po drugie zupełnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest z przeznaczeniem do oczu wrażliwych. Używając tego mleczka oczy mnie szczypią, pieką i potwornie łzawią. Mam wrażenie jakby mi je wypalał!!

Po trzecie z demakijażem twarzy radził, a raczej nie radził sobie jakoś specjalnie.Trzeba użyć dużo produktu, i mocno pocierać wacikiem o cerę, aby zmyć wcześniej nakładane kosmetyki kolorowe, a i to nie zapewnia 100% oczyszczenia skóry twarzy.

Cera po użyciu tego mleczka micelarnego rzeczywiście jest nawilżona, wypielęgnowana, jednak ma za dużo wad, abym chciała do niego wrócić. Po demakijażu tym produktem musiałam użyć jeszcze czegoś, aby oczy i cera były zupełnie czyste. A nie o to chodzi.


Drugim koszmarem tego zestawienie jest lakier do paznokci Miss Sporty Clubbing Colours nr. 453. Cena około 6 złotych.


Kupiłam go jakiś czas temu z zamysłem ładnych paznokci w cytrynowym kolorze, iście idealnym na lato. W buteleczce kolor jest rzeczywiście ładny, taka delikatna cytrynka, jednak po nałożeniu na paznokcie kolor wygląda jak jajecznica. Niczym nie przypomina tego z buteleczki. Być może winą jest fakt, że bardzo, ale to bardzo słabo kryje i niestety trzeba nałożyć 3-4 warstwy tego lakieru. Osiągnięty efekt w ogóle mi się nie podoba, a w dodatku jego trwałość jest fatalna. Na drugi dzień od pomalowania paznokci, miałam odpryski i zadziory. Szkoda, bo lakiery z tejże marki bardzo lubię, a ten w kolorze nr. 453 jest dla mnie zupełnym nieporozumieniem.


Stawkę w tym zestawieniu zamyka spray do włosów- BEACH WAVES z Aussie. Cena 21,99 zł. 


Jako, że wcześniej nie miałam styczności z kosmetykami do włosów właśnie tej marki to nie wiedziałam czego się spodziewać. Chociaż ukrywać nie będę, że wiele słyszałam i to bardzo pochlebnych opinii odnoście produktów Aussie.
Z racji tego, że spray ma sprawić, że nasze włosy będą zmierzwione, lekko falowane, a efekt ma przypominać jakbyśmy dopiero wróciły z plaży, pomyślałam, że może to być coś dla mnie.
Próbowałam go nakładać, zarówno na wilgotne jak i te zupełnie suche włosy, i w obu przypadkach zrobił mi na głowie siano. Po aplikacji włosy nabierają takiego fajnego kontrolowanego nieładu, jednak gdy wysycha to od razu końce wyglądają jak popalone stronki.  Już nie wspomnę o braku możliwości rozczesania włosów, gdyż są posklejane i szorstkie.
Być może nie jest on najlepszym rozwiązaniem dla włosów takich jak moje, które są wysokoporowate, z tendencją do puszenia i przesuszeń. Wydaje mi się, że posiadaczki gładkich, prostych włosów, które marzą o delikatnych, naturalnie wyglądających falach mogą się z nim polubić.


Tak prezentuje się moje zestawienie największych bubli ostatnich tygodni. Z wielką przyjemnością rozstanę się z każdym z tych produktów i zapomnę równie szybko.


Pozdrawiam, Żaneta.

7 komentarzy:

  1. Te spray od Aussie również mnie zawiódł o czym wspomniałam u siebie w poście o produktach tej marki. Co do lakieru to chyba jest to zależne od tego jaki Ci się trafi,bo miałam od nich kilka lakierów i na przemian były dobre/kiepskie ... Pierwszego bubla nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam to mleczko micelarne z Ziaji. Zawsze, kiedy sięgałam po mleczka do demakijażu tej firmy, byłam z nich zadowolona.. tym razem, niestety produkt nie spełnił moich oczekiwań. Po jego zastosowaniu oczy niesamowicie mnie pieką, łzawią i szczypią - podzielam Twoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że się nie sprawdziły. Osobiście nigdy ich nie miałam, ale o produktach Ausssie czytałam już sporo negatywnych komentarzy

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam tych produktów.. Choć ten lakier jakiś taki znajomy mi się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam tych produktów, na szczęście :D A z Aussie miałam jedynie odżywkę do włosów i była spoko.

    OdpowiedzUsuń
  6. na pewno nie kupię tych produktów :P dzięki za ostrzeżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja żadnych z nich nie stosował no i pewnie już ich nie zastosuję :)

    OdpowiedzUsuń