30.06.2015

Denko #7

Hej!


Ostatnio coś wpadłam w wir zaległości, ale już powoli zaczynam nadrabiać. Wczoraj miałam bardzo pracowity dzień i robiłam zapas materiału na nowe posty. Także nie jest źle, ale wciąż daleko mi do tej systematyczności, którą sobie już jakiś czas temu wymyśliłam. Jednak mam nadzieję, że w końcu tak się zepnę ze wszystkim, że posty będą się pojawiały regularnie w każdy wtorek, czwartek i sobotę. Ale przechodząc do sedna sprawy dzisiaj zapraszam Was na denko. Ostatnio coraz lepiej wychodzi mi sumienne odkładanie opakowań po zużytych kosmetykach. Także jeżeli jesteście zainteresowane jakie produkty postanowiły mnie opuścić w czerwcu, to zapraszam dalej!


Kosmetyki do pielęgnacji włosów postanowiły opuścić mnie wszystkie na już, teraz i natychmiast w jednym czasie. Ale szczerze, to strasznie się cieszę, bo moje włosy przeżywały koszmar podczas stosowania tych produktów. O ile szampon i odżywka z Isany początkowo sprawdzały się dobrze to z czasem traciły w moich oczach. Szampon pieni się świetnie, ale już tak dobrze nieradzi sobie z myciem zarówno włosów jak i skóry głowy. Czasami po umyciu i wysuszeniu włosów miałam wrażenie jakbym ich w ogóle nie myła. Odżywka sprawdza się trochę lepiej, natomiast w ogóle nie ułatwiała rozczesywania włosów, a ja mam z tym spory problem. Nie wiem dlaczego początkowo byłam zachwycona, a teraz cieszę się, że już się skończyły? Ciężko mi powiedzieć. Nim kosmetyki z Isany trafiły w moje ręce, to zakupiłam odżywkę do włosów farbowanych z Garniera. I też wielkiego wrażenia na mnie nie zrobiła. Nie wspomnę o tym, że nie zauważyłam żadnej ochrony koloru. 


Jeżeli zaczęłam od kosmetyków tych słabych to kolejnym produktem, który sprawdził się u mnie słabo był, płyn micelarny do skóry wrażliwej z Rival de Loop. Chociaż jest to płyn to ja go wylewałam na wacik i myłam twarz. Na dłoń nie dało się go wylać, bo po prostu przelatywał przez palce. Pierwsze zmywanie makijażu oczu był wielką porażką, gdyż po pierwsze miał problem ze zmyciem tuszu do rzęs to w dodatku tak mnie piekły oczy, że jedyne co chciałam zrobić to je wydrapać. Od tamtego czasu stosowałam go z dala od oczu! Wykorzystałam do zmywania makijażu twarzy i sprawdził się nawet dobrze, bo nie podrażnił, ani też nie wysypało mnie po nim. 



Kolejny produkt, który opuścił moją łazienkę to nawilżający balsam do ciała z Evree. Świetnie nawilżający balsam, który jest bardzo treściwy gęsty i ratuje nawet ekstremalnie suchą skórę. Szybko się wchłaniał, łagodził podrażnienia i dość 
długo utrzymywał się na skórze. Dla mnie bardzo dobry, 
ale uważam, że są na rynku dostępne inne 
balsamy, które działają tak samo.


























Hipoalergiczny płyn do higieny intymnej marki Biały Jeleń urzekł mnie zupełnie. Trochę nie rozumiem, tego opisu na opakowaniu, który sugeruje nam, że produkt jest przeznaczony dla młodzieży. No nie wiem, ja do młodzieży już się nie zaliczam, natomiast sprawdził się u mnie super. Bardzo przypadło mi do gustu to, że jest w formie pianki. Łagodził podrażnienia, nie 
wywoływał świądu, ani pieczenia. I ta wydajność! Zużywałam go przez prawie 6 miesięcy!






















Suche szampony znane mi były tylko z reklam, czy recenzji innych blogerek. Gdy tylko ten z Batiste z przeznaczeniem dla brunetek wpadł do moich rąk, byłam bardzo ciekawa działania. Muszę przyznać, że delikatnie odświeża włosy, sprawia, że włosy są puszyste i wyglądają ładnie. Dodatkowo nie bielił włosów, i był zupełnie niezauważalny. Nie mam porównania, bo innych nie używałam, ale ten sprawdza się całkiem w porządku. Jednak czy jest to konieczny produkt? To raczej nie, bynajmniej nie dla mnie i nie jest to taki kosmetyk, który musi znaleźć się w mojej łazience.


Robiąc przegląd mojej szuflady z wszelkimi próbkami, saszetkami itd, znalazłam tam hennę w proszku, marki Delia w kolorze czarnym. Ja od dawna używam henny tej samej firmy jednak sięgam po tę kremową i zawsze w kolorze 3.0- ciemny brąz. Jest ona bardziej wydajna, bo starcza na jakieś 20 użyć, a na promocji można ją dostać nawet za 6 zł. Jednak z racji tego, że ta czarna leżała niezużyta to stwierdziłam, że w końcu ją wykorzystam. Fajny produkt, dobrze się nakłada i na brwiach utrzymuje się do około tygodnia. Jednak polecam tę hennę w formie kremowej.

W ogóle używając henny nie trzeba się martwić o brwi. Dla mnie to super rozwiązanie właśnie w okresie letnim, podczas upałów, gdzie chcę aby tego makijażu na twarzy było jak najmniej. W szczególności dobre rozwiązanie, gdy jeździmy na basen, czy nad wodę. Wtedy nie nakładamy makijażu, bynajmniej ja nie nakładam, jedynie smaruję twarz filtrem i tyle. Jednak chyba nie muszę pisać, jak ważną rolę w wyglądzie twarzy odgrywają właśnie brwi?! Dlatego mając hennę nie muszę się martwić i mogę latać cały dzień bez makijażu.


Na koniec krem ochronny z tlenkiem cynku Bambino. Właściwie krem zakupiłam przypadkiem, bo wcześniej sięgaliśmy po ten pielęgnacyjny w plastikowym opakowaniu. Nie wiem dlaczego wzięłam z półki właśnie ten?! I dopiero w domu zorientowałam się, że miałam kupić inny. Ale u mnie nic się nie zmarnuje. Zużywałam ten krem z moim dzieckiem. Jemu smarowałam buziolkę, gdy na dworze było chłodno, ale nie mroźno, bo zawiera na pierwszym miejscu wodę! A ja go używałam, gdy wyskoczył mi jakiś nieprzyjaciel na twarzy, bo pomagał mi szybciej się ich pozbyć.




I tak wyglądają kolejni zdenkowani w moim wykonaniu. 


Dzięki za uwagę i do następnego, Pa :)

5 komentarzy:

  1. Odżywkami z Garniera nigdy nie byłam zachwycona, a co do suchego szamponu, używałam ostatnio z firmy Farmona i jestem zawiedziona, bo pojawił się łupież u mnie :/ na szczęście tak szybko jak przyszedł to i poszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że micel z Rivala jest cienki, bo miałam ochotę go przetestować, ale jak ma problem z tuszem... Na pewno się u mnie nie sprawdzi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale bardzo opornie szło mi zmywanie tuszu z rzęs tym produktem, nie wspominając już o tym, że strasznie piekł w oczy!

      Usuń
  3. hmm spróbowałabym tego szamponu z Isany choć widzę, że nie jest bez wad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dla włosów normalnych, niewymagających specjalnego traktowania, ten duet z Isany może być bardzo fajną propozycją.

      Usuń