19.05.2015

Kilka słów na temat wózka Baby Jogger City Mini!

Witam!

Dzisiejszy post nie będzie o tematyce kosmetycznej jak dotychczas. W związku z tym, że w krótkim okresie czasu kilka osób zaczepiło mnie na drodze i pytało się o mój wózek, a właściwie nie mój, a mojego synka. ;) Stwierdziłam, że i na blogu napiszę kilka słów o tym wózku, czyli Baby Jogger City Mini w wersji trójkołowej. Wszystkich zainteresowanych zapraszam dalej.


W ogóle to zacznę od tego, że ten wózek jest naszym drugim nabytkiem. Pierwszy jaki zakupiliśmy to była wersja 2w1 plus do tego dokupiliśmy fotelik samochodowy i adaptery, aby go wpinać w stelaż wózka. Z racji tego, że jest to nasze pierwsze dziecko i w ogóle jedyne dziecko w najbliższej rodzinie, nie mieliśmy pojęcia jakimi kryteriami się kierować. Jednak wyboru pierwszego wózka dokonaliśmy trafnego, jeżeli brać pod uwagę półkę cenową do 2 tysięcy złotych. Gondola sprawdziła się świetnie, i spacerówka początkowo również. Problem pojawił się z czasem, gdyż stał się z moim małym balastem w postaci dziecka bardzo ciężki. I drugą decydującą kwestią o zmianie woza był fakt, że mój syn gdy miał 11-12 miesięcy, był w stanie wyjść z szelek, którymi był zapięty i wstawał. Dla mnie było to bardzo uporczywe zwłaszcza gdy szliśmy na zakupy , a on wstawał i koniec. Powoli przymierzaliśmy się do nowego zakupu. Wiele było propozycji. Bardzo byliśmy zainteresowani wózkiem Babyzen Yoyo, który jest lekki i bardzo zwrotny jednak jedyny sklep w moim mieście, który w internecie się reklamował, że ma ten wózek w sklepie stacjonarnym, w rzeczywistości go nie miał na stanie, bo było małe zainteresowanie, żeby nie powiedzieć zerowe. A nam nie uśmiechało się kupować wózka przez internet, zwłaszcza, że nigdy go na żywo nie widzieliśmy i jego koszt w zeszłym roku oscylował w granicach 1500 zł. Jeżdżąc po sklepach dotarliśmy do Smyka, i tam po raz pierwszy zobaczyliśmy Baby Jogger w wersja City Mini. Wsadziłam synka do tego wózka i pokochałam go za świetne pasy z których mały nie był w stanie wyjść! Jednak nie byłam przekonana do trzech kół, w dodatku wykonanych z pianki ścieralnej. Ale po zadaniu sprzedawcy mnóstwa pytań zdecydowaliśmy, że go bierzemy. I tak we wrześniu 2014 roku wszedł do naszej rodziny. Po tak obszernym wstępie teraz mogę napisać dokładne informacje na jego temat.

Informacje ogóle:
  • Producent: Baby Jogger 
  • Wersja City Mini- trójkołowy
  • Kolor: czarny
  • Waga: 7,8 kg
  • Cena: 1100 zł + ewentualne akcesoria

Kupując wózek dostajemy sam wózek. O co mi chodzi? Wszystkie gadżety w postaci tacki/ pałąka, torby, foli przeciwdeszczowej, osłonki na nóżki itd, musimy sobie dokupić według własnych preferencji.

 (Odblaski sama przyklejałam)

 Z racji tego, że jest to wózek produkowany w USA wszystkie te akcesoria kosztują krocie. Na zdjęciu poniżej, a także na głównym możecie zobaczyć zamontowaną tackę, oraz taką saszetkę, producent to nazwał konsolą rodzica. Zamówiliśmy to dodatkowo, aby dopełnić wygląd wózka i jego funkcjonalność i tak tacka kosztowała 99zł, konsola 134 zł.


Reszty nie kupowaliśmy, bo dać za np, śpiworek w granicach 300 zł to przesada. Sama uszyłam do tego wózka ze starego płaszcza z kożuszkiem, śpiworek, który jest idealnie dopasowany do tego wózka i wygląda świetnie. A kosztował tylko 3h mojej pracy podczas jego szycia.
Także cena, wózka i cena dodatków jest wielkim minusem. Jak już jesteśmy przy minusach to jeszcze jedno muszę napisać i ostatnie, to brak regulacji podnóżka, przez co dziecko które zaśnie musi spać z nóżkami w dół. Oczywiście można sobie dokupić do tego wózka podnóżek (jak wszystko), koszt około 90 zł. Czytałam również opinię, że dziecko siedzi dość głęboko, przez co ma ograniczoną widoczność, i rzeczywiście tak jest, ale z tym że nie widzi wszystkiego to się nie zgodzę. Wszystko zależy od wielkości brzdąca.

I powiem wam, że więcej jemu złego zarzucić nie mogę. Używamy wózka od 8 miesięcy i zupełnie nic się nie działo. Wiadomo koła piankowe nie dają takiej amortyzacji jak koła pompowane, ale tutaj już wchodzi w grę waga wózka. Chcemy lżejszy wózek, to wybieramy koła z pianki. Bardzo dobrze się go prowadzi za równo obiema jak i jedną ręką. Dorze radzi sobie na naszych chodnikach, większe problemy miał gdy wjechaliśmy w grubszą warstwę śniegu. Koła są na szybkozłączkach dlatego błyskawicznie można je demontować, a przednie koło posiada blokadę. Jeżeli jesteśmy przy kołach, wózek występuje również w wersji czterokołowej, jednak taka wersja jest już cięższa o 1,5 kg od trójkołowca. Przeogromny plus za wielką dobrze osłaniającą budkę i dwa okienka w daszku, dzięki którym mamy ciągłą  kontrolę nad tym co robi maluch w swoim pojeździe. Oczywiście wspomniane okienka można zasłonić.


W dodatku genialny system paskowy do regulacji oparcia, duży kosz pod wózkiem i przydatny schowek z tyłu oparcia. Pomyślano tutaj również o odpowiedniej wentylacji wewnątrz w czasie upałów. Drugie zdjęcie poniżej pokazuje wózek z obniżonym oparciem do najniższej pozycji.


Jeżeli zaś chodzi o rączkę nie jest ona regulowana i wiem, że może być kłopotliwe dla niektórych osób. Zarówno dla mnie i mojego męża jest w sam raz, ale osoby niższe (ja mam 167 cm wzrostu), mogą mieć problem z prowadzeniem wózka. Hamulec nożny, łatwy i bezproblemowy. Chociaż wydaje się, że jest nisko i blisko to nigdy nie zdarzyło mi się po nim kopać, w trakcie prowadzenia wózka. Tak jak wcześniej wspominałam wózek ma genialne 5- punktowe pasy, które można rozłączyć tak, że nawet gdy dziecko nam zaśnie jesteśmy w stanie go wyjąc z wózka nie budząc malucha. I kolejnym wielkim atutem jest materiał budy, który jest wykonany z filtrami UV 50+, i chociaż moje dziecko zawsze jest wysmarowane kremem z filtrem dodatkowa ochrona jest jak najbardziej na plus.


Przechodząc do sprawy związanej ze składaniem owego wózka jest ona banalnie prosta. Odblokowujemy czerwone paski z obu stron, z jednej strony jest pokazany na zdjęciu niżej i ciągniemy za rączkę/ pasek znajdujący się na siedzisku, składamy na pół i tyle. Posiada również zabezpieczenie, przed rozłożeniem. Złożony nie należy do najmniejszych wózków spacerowych, ale w porównaniu do poprzedniej spacerówki jest malutki. Do bagażnika naszego auta bylibyśmy w stanie 4 takie wózki włożyć, także nie ma źle.


My zdecydowaliśmy się na kolor czarny, bo nie chciałam go co chwila prać, jednak sposób w jaki się składa na pewno przyśpiesza proces brudzenia się materiału. Sam materiał i w ogóle wszystko w tym wózku jesteśmy w stanie szybko wypiąć. W dodatku wszystko jest dobrze wykonane, z mocnych materiałów. Jest również możliwość montażu w ramę, (która jest aluminiowa, bo nie wiem czy pisałam) gondoli, oraz fotelika z grupy 0+. Chociaż, nie wiem czy woziłabym tak malutkie dziecko w gondoli na stelażu z piankowymi kołami?! Raczej nie, ale jak kto woli.

Chyba to wszystko co chciałam napisać, i jak zawsze wszyscy się mnie pytają, czy kupiłabym teraz ten wózek znowu to moja odpowiedz brzmi: TAK! Jesteśmy z niego zadowoleni.

Ale na koniec dodam, że gdybym stała jeszcze raz przed wyborem tego pierwszego wózka, albo gdy jeszcze kiedyś zdecydujemy się na drugie dziecko, to albo kupilibyśmy osobno gondolę, a później spacerówkę, albo już wybrałabym wózek 2w1, ale z wyższej półki, od którego wymagałabym dużo, zarówno w kwestii gondoli jak i spacerówki. Bo umówmy się, że wydając na wózek kwotę z rzędu 3-4 tysięcy oczekujemy od niego wiele, żeby nie napisać że wszystkiego. Ale uważam, że jest wiele ciekawych alternatyw tańszych wózków, i myślę że każdy jest w stanie coś dla siebie wybrać. I tak dla przyszłych rodziców, to moja rada, że jak się ma ograniczony budżet to lepiej kupić wózek używany, a zainwestować w nowy fotelik!! O fotelikach na pewno powstanie oddzielny post, bo to temat rzeka.

Dobra na dzisiaj to tyle, i mam nadzieję, że zainteresowani tematem dotrwali do końca.

Dzięki za uwagę i do następnego, Pa ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz