26.02.2015

Maskara do rzęs Eveline X-TREME NOIR - recenzja.

Cześć!


Ostatnio do moich zbiorów kosmetycznych zawitała nowa maskara do rzęs z Eveline X-TREME NOIR. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do niej, bo większość tuszy z tej firmy u mnie się sprawdzały. I teraz wiem, że od każdej reguły musi być wyjątek. Ale jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii i efektu jaki daje zapraszam dalej.





Informacje ogólne:

  • Pogrubiający i wydłużający tusz do rzęs
  • Producent: Eveline
  • Pojemność: 10 ml
  • Cena: 18 zł 


Szczerze mówiąc biorąc ten tusz do ręki byłam przekonana, że sprawdzi się co najmniej dobrze. Po pierwsze tusz został zaopatrzony w stożkową szczoteczkę z włosia i na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo praktyczna. Producent obiecuje nam świetną objętość rzęs przy jednoczesnym wydłużeniu ich i rozdzieleniu. W dodatku formuła maskary została wzbogacona woskami- pszczelim, kindelila, carnauba, co ma ułatwić pokrycie rzęs tuszem od nasady, aż po same końce.


A teraz jak ja to widzę?

Po pierwsze, nie wiem czy ja trafiłam na felerny egzemplarz, czy taki urok tego tuszu, ale jest bardzo suchy. Trzeba solidnie się napracować, aby pokryć nim rzęsy. Dodatkowo szczoteczka, która wydawała mi się bardzo praktycznym rozwiązaniem, średnio się sprawdza. O ile ta wąska część fajnie się spisuje do malowania nawet najkrótszych rzęs znajdujących się blisko wewnętrznych kącików oczu, to zaś z pomalowaniem reszty rzęs nie jest tak łatwo. Nawet przy największych staraniach podczas aplikacji tusz odbija się na górnej powiece. Jeżeli zaś chodzi o efekt, to dla mnie jest dość przeciętny. Zwyczajowo nakładam jedną warstwę tuszu i to na co dzień w zupełności mi wystarcza. A przy tej maskarze nawet dwie warstwy dają bardzo delikatny i naturalny efekt. Rzęsy po tym tuszu są wydłużone, natomiast o pogrubieniu nie ma mowy. Raczej trzeba powiedzieć, że dość mocno je posklejał. Co możecie zobaczyć na zdjęciach niżej.


Przez pierwszych kilka użyć musiałam jemu przyznać, że utrzymywał się całkiem nieźle i po całym dniu się nie osypywał. Ale teraz po miesiącu od otwarcia jeszcze bardziej przesechł i już po 6-8 godzinach od aplikacji można zauważyć czarne kropki pod oczami. Dla mnie ten tusz wypadł słabo i za 18 złotych, a nawet i mniej można kupić o wiele lepszy inny produkt. Moja ocena to +2/5. 


A wy co o  nim sadzicie? 



Dziękuję za uwagę! 

Pozdrawiam, Żaneta! ;)

5 komentarzy:

  1. I teraz mam ciezki orzech do zgryzienia,bo chcialam ja kupic... Teraz musze sie porządnie zastanowić...

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie nie przypadł mi do gustu, zawsze upaćkam sobie górna powiekę ta szczoteczką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio skusilam sie na zakup tego tuszu ze wzgledu na szczoteczke. Wydala mi sie byc naprawde fajna, inna, nie spotykana. Po pierwszym razie bylam zadowolona, wszystko fajnie, chociaz mialam delikatne odczucie ze skleja rzesy, to pomyslalam sobie ze to napewno z mojej winy, bo musze sie przyzwyczaic do tej szczoteczki. Na nastepny dzien postanowilam znowu jej uzyc... niestety wielkie rozczarowanie. Tusz sie baaardzo szybko osypuje, zaraz jest effekt pandy, i drobinki tuszu wpdaja do oka, co nie jest przyjemne, a wrecz bolesne. Szczoteczka ktora miala byc taka cudowna, nie byla az taka zla, ale dobre niestety tez. Troche za wielka, szczegolnie ta wieksza czesc, przod jest nawet ok, ale tyl jest tak wielki ze wszytsko odbija sie na powiece. Nie wiem czy tylko ja mam taki problem, ale po nalozeniu tuszu, on sie tak jakby ciagnal. jakby nadmiar tuszu wydluzal rzesy, a przy mroganiu on sie rozplywal troche jak klej, dokladnie tak samo sie ciagnal. Fajny jest do dolnych rzes, nie daje efektu nozek muchy ale i tak zaraz robi sie ciemny cien pod okiem. Szczerze? Tez nie polecam

    OdpowiedzUsuń