wtorek, 14 października 2014

Mój pierwszy piasek na paznokciach!

Witam!

 Dzisiaj o moim nowym nabytku do paznokci. Od jakiegoś czasu chodził za mną jakiś fajny pisakowy lakier. Ale jakoś nigdy mnie nic nie zainteresowało na tyle, żeby szybko lecieć po to do sklepu. A jak już gdzieś byłam zrobić jakieś zapasy kosmetyczne to zapominałam o takowej mojej zachciance . I jakoś wzięło mnie ostatnio i stwierdziłam, że się zbieram i idę po jakiś fajny piasek na pazurki. Długo się nie zastanawiałam, bo u mnie w Rossmannie był dość okrojony wybór tego typu lakierów. Po 5 minutach wyszłam z Wibo Glamour Sand nr. 1. 







Szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi, bo w sklepie te lakiery były oznaczone jako nowość. Ale ja zawsze przeszukuje internet żeby zobaczyć jak się coś sprawdza u innych. Tym razem było podobnie, ale nie myślałam że coś konkretnego znajdę, bo to niby nowość. I tutaj moje zdziwienie, bo lakier jest mocno rozpowszechniony, ale w innej buteleczce. I tak się zastanawiam czy tylko buteleczka ma być ową nowością?!

Dobra tyle moich dywagacji. Tak jak pisałam, a może jeszcze nie pisałam, nigdy wcześniej nie miałam styczności z tego typu lakierami. Bardzo podobał mi się efekt na paznokciach u innych i sama zapragnęłam taki sobie ufundować.




Informacje ogólne: 


  • producent: Wibo
  • Pojemność: 8,5 ml
  • Cena: 7,99 zł 

Opakowanie lakieru składa się z kwadratowej buteleczki, oraz kwadratowej zakrętki, która niestety nie ułatwia pracy z tym produktem, ale da się przeżyć. Pędzelek dość szeroki, łatwo się aplikuje lakier. Pełne krycie uzyskujemy po nałożeniu dwóch cienkich warstw.  I co mnie zdziwiło, to fakt, że szybko wysycha!
Pięknie wygląda na paznokciach, mnie osobiście efekt bardzo się podoba. Ta piaskowa faktura, jest na płytce paznokcia równomiernie rozłożona. Lakier ma w sobie zielone refleksy, można powiedzieć, że jest w nim zatopiony bardzo drobno zmielony zielony brokat. Jeżeli chodzi o trwałość to nie jest jakaś bardzo zachwycająca. Jak pisałam przy okazji wcześniejszej recenzji jakiegoś innego lakieru TU, każdy lakier u mnie ma przed sobą duże wyzwanie do pokonania. Moje dłonie, a co za tym idzie paznokcie przeżywają katusze podczas domowych obowiązków. I ten też nie miał taryfy ulgowej. Po dwóch dniach od nałożenia zaczął się ścierać z końcówek co nie jest jakąś wielka wadą. Natomiast na drugi dzień odpryski pojawiły się jak grzyby po deszczu. Po trzech dniach odnotowałam odpryski na czterech paznokciach i to takie dość mocno widoczne. A po dwóch dniach ta pisakowa struktura zaczęła się ścierać z płytki paznokcia, ale tak chyba jest z każdym lakierem tego typu. Podoba mi się efekt (tuż po aplikacji) i na pewno będę go używać. Oceniam na 3+/ 5. 



Jednak będę poszukiwać lepszego pisakowego lakieru, bez żadnych perełek, czy brokatu w sobie. 

Jeżeli macie jakiś swoich ulubieńców to piszcie. Chętnie poczytam i może na któryś się skuszę. :)


                                                                                               Dziękuję za uwagę, PA :) 

1 komentarz: