czwartek, 28 sierpnia 2014

Moje produkty do ust z ostatnich miesięcy.

Zapraszam dzisiaj na przegląd produktów do ust, które gościły na moich ustach w ciągu ostatnich miesięcy.
Z racji tego, że lato dobiega końca i niebawem, z pewnością ruszę na poszukiwanie innych pomadek idealnych na okres jesienno- zimowy. Ale nim się to stanie pokażę Wam, co gościło na moich ustach i co skradło moje serce na tyle, że w przyszłym roku z wielkim entuzjazmem będę po nie sięgać znowu. Chociaż uważam, że prawie każdy z tych kolorów może być używany nawet zimą. Jest tego niewiele, a to za sprawą tego, że pomadkoholiczką stałam się dopiero w zeszłym roku. I powoli przekonuję się, że kolor na ustach nie jest taki straszny.

Na pierwszy rzut oczywiście pomadki Golden Rose seria Velvet Matte. O  nich wiele pisać nie trzeba, gdyż zostały rozsławione, przez większość blogerek. Ja mam okazje być szczęśliwą posiadaczką trzech różnych kolorów i szkoda, że mam ich tylko tyle. Cudowne, matowe pomadki. Pięknie wyglądają na ustach, długo się utrzymują i cena (10,90 zł w Saloniku Golden Rose) jak najbardziej na tak.



Zdjęcie chyba mówi samo za siebie, który kolor najbardziej mi przypadł do gustu. Kolor o numerze 02 jest moim ulubieńcem!

Następną moja perełką stała się pomadka Bourjois Rouge Edition o numerze 29. Ta już jest nieco droższa, kosztuje ok. 32,99 zł. Jest o wykończeniu półmatowym satynowym. Również, na ustach prezentuje się bardzo korzystnie, świetnie się ją nakłada i daje uczucie nawilżonych ust. Może jej trwałość jest daleka od trwałości moich perełek z Golden Rose, ale i tak skradła me serce. Zużycie może niewielkie, ale to tylko kwestia czasu, gdyż jest w moim posiadaniu stosunkowo krótki okres czasu. Piękny koralowy w stronę pomarańczu kolorek.



Pozostałe produkty, które dawały kolor moim ustom są to błyszczyki. Szczególnie często ich nie używam, gdyż zdecydowanie wolę pomadki.
Zdecydowanie najbardziej ulubionym błyszczykiem ostatnich miesięcy jest Lovely Kiss Kiss Lips tutaj na zdjęciu jak widać, a raczej nie widać, numer koloru niestety się starł, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że to nr. 3. A cena to ok 9zł. Jeżeli chodzi o błyszczyk to nie ma się co na ten temat rozwodzić. Szybko się zjada, i często trzeba go aplikować, jeżeli chcemy przez cały dzień mieć pięknie błyszczące usta. Kolor iście wakacyjny i pewnie on najbardziej przekonał mnie do tego produktu.


A i widzicie zapomniałabym jeszcze o mojej pomadce w pisaku również z firmy Lovely. 
Dokładnie jest to Color Wear Long Lasting Lipstick, kosztuje ok. 8 zł. Kolor o numerze 4. Dobra pomadka na co dzień, jednak wiele osób może być z niej bardzo nie zadowolona. Jest dość toporna w aplikacji, i ma tendencję do zbierania się w kącikach ust.  I jest zdecydowanie najgorsza ze wszystkich. 



A tak się prezentują: 


Zaczynając od lewej jest Golden Rose: 02, 04, 18, następnie Bourjois Rouge Edition nr. 29, później Color Wear Long Lasting Lipstick nr. 4 i ostatni błyszczy Lovely Kiss Kiss Lips nr. 3. Błyszczyk na zdjęciu wyszedł niestety najgorzej z powodu jego formuły. 

I tak się prezentują produkty, które najczęściej dopełniały mój makijaż. Oczywiście pamiętajmy, że jeżeli nałożymy nawet najpiękniejszą i najdroższą pomadkę na zaniedbane usta, efekt będzie nie najlepszy. W szczególności dotyczy to  pomadek o wykończeniu matowym, bądź półmatowym.
Ja zawsze, przed aplikacją właśnie tego typu produktu, wykonuję pilling ust, nakładam Masełko do ust z Nivea, bądź najzwyklejszą wazelinę. Wtedy mam pewność, że usta wyglądają dobrze.

Jak tylko moja kolekcja na okres jesienny zostanie uzupełniona pochwalę się co udało mi się upolować.
A tym czasem do następnego,


                                                                                                                  PA :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz